Rozdział znowu krótki, ale poprawię się, obiecuje :3
Pisałam go chyba 3 razy, bo ciągle coś mi nie wychodziło. Wena raz jest raz nie ma, co też jest problemem. Napisałam również już ogólny zaraz fabuły i wyszło dosyć ciekawie.
Pewnie nie będziecie wiedzieli o co chodzi, ale z czasem się to wyjaśni *^*
Miłego czytania! ^^
-------------------------------------------------------------------
Odkąd sięgam pamięcią byłem ciągle w ruchu.
Przeprowadzaliśmy się z rodzicami do nowych miast. Kiedyś nie zwracałem na to
uwagi, ale teraz pojawia się proste pytanie. Dlaczego? Domagałem się odpowiedzi niezliczoną ilość
razy, ale nigdy jej nie dostałem. Nigdy również nie pozwalano mi wychodzić w
nocy z domu. Zamykano wszystkie okna, grube zasłony przesuwano tak, by do
środka nie dostał się nawet najmniejszy blask księżyca.
***
Na ramiona zarzucony miałem czarny płaszcz, niemal
dotykający ziemi. Karmelowe włosy rozwiewały silne podmuchy wiatru, a
czekoladowymi oczami spoglądałem na zegarek, delikatnie się uśmiechając. Przekręciłem
wskazówkę, by pokazywała godzinę, która już minęła. Po raz kolejny, obiecywałem
sobie, że to już ostatni raz. Usłyszałem powolne kroki towarzysza i podążyłem
za nim, zostawiając w tyle rodzinny dom.
- Taemin? – Podniosłem wzrok na przyjaciela. – Uważasz, że
to dobry pomysł?
- Dlaczego mam wrażenie, że nie zgadzasz się za mną?
- Nie o to chodzi – Westchnął zirytowany. – Dziwnie się
zachowujesz.
- Dramatyzujesz – Uśmiechnąłem się sztucznie. Nie będę go
martwił.
- Gdzie się chcesz zatrzymać?
- Em… - W myślach powtórzyłem imiona przyjaciół. –
Poszedłbym do Lu, ale ostatnio coś z nim nie tak. Kai ma dziewczynę…
- Może Key?
- Nigdy w życiu – Gwałtownie pokręciłem głową. – Nie znoszę
tego dzieciaka.
- Bo jest lepszy od ciebie? – Mrugnął do niego.
- Nie jest – Zmarszczył brwi. – Poradzę sobie.
Ruszyłem przed siebie, ignorując przyjaciela. Kochałem go,
ale czasem działał mi na nerwy. Mogłem odejść sam, ale ten uparł się, że mnie
nie zostawi. Tłumaczył, że między nami jest jakaś więź i nie wolno mi jej
zerwać. Nie zrozumiałem o co mu chodziło, ale może to i lepiej. Nie będę
wnikać.
Wieczorem dotarliśmy na miejsce. Onew wynajął pokój w jednym
z pobliskich hoteli. Był dość daleko od centrum miasta, więc było dosyć cicho.
Idealne miejsce.
Leżałem na łóżku, przeglądając dziennik i co chwila
zapisując w nim coś. Onew przyglądał mi się spod przymkniętych powiek.
- Jinki – Przerwałem ciszę. – Miesiąc to długo?
- Zależy o co chodzi, Minnie.
- Gdybyś mógł powtórzyć jakąś godzinę w zamian za miesiąc
życia, zrobiłbyś to? – Podniosłem się i z wyczekiwaniem wpatrywałem w
przyjaciela.
- To pytanie czysto teoretycznie, tak? – Zapytał,
uśmiechając się lekko.
- Tak – Mruknąłem. – Nieważne. Idę się przejść.
Kiwnął lekko głową. Chwyciłem kurtkę i wyszedłem, szepcząc
pożegnalne słowa.
Noc była zimna. Opatuliłem się mocniej płaczem, idąc przez
ulice Seulu. Co chwila mijały mnie samochody, oświetlając drogę ciepłym
światłem. Byłem wyczerpany, ale nie miałem zamiaru wracać tak szybko.
Westchnąłem cicho. Onew się pewnie martwi. Nie było mnie już sporo czasu.
Musiałem sobie wszystko przemyśleć, a siedzący obok przyjaciel utrudniał mi to.
Pogładziłem zimną pokrywkę zegarka. Moje palce przejechały po wygrawerowanych
literach przedmiotu „Perditum non
recuperabit. Etiam tempus placabilem. Sapienter quia ut mox cipiet aeternum*”.
Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos czyiś kroków. Niby nic
niepokojącego, ale byłem sam na ulicy i nie zapowiadało się na to, by przypadkowa
osoba wyszła sobie na spacer. Nie zatrzymując się, spojrzałem do tyłu. Nikogo
nie było, ale odgłos nie ustał. Przeklnąłem cicho. Przyśpieszyłem, nie oglądając
się już za siebie. Nie miałem zamiaru ryzykować, mimo że może to nie być nikt niebezpieczny.
Słyszałem również, że w tej okolicy aż roi się od złodziei. Popędziłem w stronę
hotelu, nie zwracając uwagi na otoczenie.
Nagle ktoś stanął na mojej drodze. Wpadłem na niego, sprawiając,
że się zachwiał. Wymamrotałem jakieś przeprosiny, podnosząc się z niemi.
Odruchowo popatrzyłem na mężczyznę. Miał ciemną karnację, która idealnie
komponowała się z jego ciemnymi, wręcz czarnymi oczami oraz brązowymi włosami.
Był przystojny. Na ustach miał miły, ale sztuczny uśmiech. Przynajmniej tak mi
się zdawało.
- Przepraszam – Westchnąłem. – Ja uciekałem przed kimś i nie
zwracałem na nikogo uwagi. Zauważyłem ciebie, ale było za późno i no… Wpadłem
na ciebie. Przepraszam i …
- Nareszcie cię znalazłem – Uśmiechnął się szerzej.
- Co, proszę? – Podniosłem zdziwiony brwi. Pierwszy raz
widzę tego chłopaka. Może mnie z kimś pomylił?
- Lee Taemin, prawda? – Pokiwałem głową zdezorientowany.
Dobra, zaczynam się bać. – Mam obowiązek
zabrać ciebie ze sobą.
- Podziękuje.
Nie czekając na odpowiedź, ruszyłem przed siebie. Przecież
to niemożliwe, by mnie znaleźli. On nawet nie wyglądał jak jeden z CWPT.
Z hukiem wpadłem do pokoju, gdzie zastałem śpiącego już
chłopaka. Potrząsnąłem gwałtownie jego ramieniem.
- Onew! – Zawołałem. – Musimy stąd iść.
Popatrzył na mnie zaspanym wzrokiem, po czym obrócił się na
drugi bok i zasnął. Zacisnąłem ręce w pięści, wzdychając głęboko. Wyjrzałem za
okno, wpatrując się w zbliżającą się sylwetkę mężczyzny. Uśmiechnąłem się smutno,
wyjmując z kieszeni zegarek. Jak oni mnie tu znajdą to będzie koniec. Położyłem
się obok przyjaciela, przesuwając wskazówkę o godzinę.
Osunąłem się w ciemność.
-------------------------------------------------
Wstawiam jeszcze zdjęcie zegarka. Na końcu rozdziałów będą zdjęcia nowych bohaterów, przedmiotów albo miejsc :3
Zegarek
------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało :3
Postaram się wrzucić następny rozdział tak do poniedziałku. W wakacje oczywiście będą się szybciej pojawiały (I będą dłuższe xD)
Wiecie, że komentarze dodają motywacji? :3
~Miyu~